Tel Awiw – perełka Bliskiego Wschodu, z unikatową architekturą „Białego Miasta”

Myślicie, że w Tel Awiwie nie ma nic fajnego do oglądania? Jesteście w błędzie. Każdemu Tel Awiw kojarzy się tylko i wyłącznie z kurortem rozrywki. I faktycznie jest to prawdą, bowiem w zachodniej części miasta znajduje się mnóstwo hoteli z basenami, położonych blisko plaży, bary, restauracje, kluby nocne. To sprawia, że miasto nigdy nie zasypia. Jeśli ktoś nastawia się tylko i wyłącznie na imprezy to na pewno się nie zawiedzie.

 

Warto jednak wygospodarować choć odrobinę czasu, aby zerknąć na architekturę. Tel Awiw określany bywa nie tylko miastem rozrywki – kosmopolitycznej perełki Bliskiego Wschodu, ale też „Białym Miastem”.

 

 

Bauhaus – największe skupisko budynków wzniesionych w tym stylu

 

Tel Awiw to drugie pod względem liczby ludności miasto w Izraelu. Leży bezpośrednio nad Morzem Śródziemnym, stąd hotele 4*/5* położone są bezpośrednio przy plaży.

 

Znajduje się w miejscu, gdzie dawniej położony był starożytny port Jafa (dziś najstarsza dzielnica miasta, stąd nazwa Tel Aviv-Jafo). To najbardziej rozwinięte technologicznie i najbogatsze miasto w Izraelu. To tu znajduje się m.in. siedziba Google.

 

W „Białym Mieście”, zwanym też miastem wizjonerów, zlokalizowanych jest ponad 4 tysięcy budynków zbudowanych zgodnie z międzynarodowym stylem – Bauhaus.

 

Zastanawiacie się zapewne co to za styl. Otóż to nic innego jak kontynuacja modernizmu. W rezultacie to rezygnacja ze zbędnych ozdób na rzecz prostych, wręcz kubistycznych form i dużych, płaskich powierzchni.

 

Budynki w tym stylu łatwo rozpoznać po ciężkich zaokrąglonych balkonach lub tarasach i ogrodach na dachach.

 

A czemu biel? Bo to był ulubiony kolor architektów. Warto podkreślić, że w Tel Awiwie jest największe skupisko budynków wzniesionych w tym stylu.

 

Dzięki zastosowaniu tego modelu architektury powstało nowoczesne i komfortowe osiedle z wieloma przestronnymi galeriami, butikami czy restauracjami.

 

Dzielnica „Białych Domów” jest stosunkowo młoda, bo powstała w dwudziestoleciu międzywojennym. Wówczas do Izraela przybywali Żydzi prześladowani przez III Rzeszę. Nierzadko byli to architekci wyszkoleni w stylu Bauhaus.

 

Warto wspomnieć, że w samych Niemczech styl ten nie wpisywał się w standardy germańskie i nie był tolerowany.

 

 

Co warto zobaczyć?

 

Szlak „Białego Miasta” zaczyna się od ul. Allenby i ciągnie do rzeki Yarkon. Tym samym rozciąga się między wybrzeżami ulic Begin i Ibn Gvirol. Wszystko jest dość imponujące i zachwycające swoją prostotą i zarazem nowoczesnością. Sercem dzielnicy jest Bulwar Rothschilda.

 

Idąc aleją napotykamy wiele budek z kawą, świeżo wyciśniętymi sokami czy przekąskami. Co rusz spotykamy hamaki, bujaki, liczne pasy zieleni, place zabaw, zewnętrzne siłownie. To strefa relaksu i spotkań a przede wszystkim pomysł na zagospodarowanie przestrzeni publicznej. Niejeden prezydent miasta mógłby uczyć się na tym przykładzie. Podsumowując aleję tę okalają budynki w stylu Bauhaus i przeszklone drapacze chmur.

 

Warta obejrzenia jest również stara kamienica przy ul. Bialika 21, w której na parterze znajduje się Muzeum Sztuki Użytkowej Bauhaus – jedyne w Izraelu. Są tam przedmioty zaprojektowane przez architektów ze szkoły weimarskiej. Kamienica znajduje się w prywatnych rękach zamożnego biznesmena – Ronalda Laudera. I to on nadał jej nowe życie.

 

To nie jedyne miejsce warte obejrzenia na tej ulicy. Bo na Bialik 14 możemy odwiedzić Muzeum Rubina. Ta kamienica składa się z 4 kondygnacji. Na samym dole znajduje się galeria oraz sklep muzealny. Na górze mieści się czytelnia i biblioteka, a w piwnicach warsztat dziecięcy. Ci najmłodsi będą na pewno zadowoleni, bowiem z warsztatu można od razu przejść na ogrodzony park zabaw, znajdujący się na podwórku. Dom niegdyś należał do malarza Reuvena Rubina. 

 

 

 

 

Carmel Market – feeria barw i smaków

 

Zabytki zabytkami, ale nie tylko tym człowiek żyje. Nie można nie wejść na najsłynniejszy targ miasta Carmel Market, aby poczuć bliskowschodnią atmosferę. To niesamowita kombinacja przeróżnych smaków i zapachów.

 

I te okrzyki sprzedawców to istny festiwal. Każdy z nich stara się zachęcić do kupna swoich produktów. A uwierzcie jest do czego. To jest magia. Feeria barw i kolorów, przeróżny asortyment.

 

To tu warto kupić słodycze, warzywa, owoce. No i oczywiście nie można pominąć humusu z jajkiem na twardo i cebulą.

 

I koniecznie rozejrzyjcie się za winami. Można tu nabyć naprawdę dobre gatunkowo wina w przystępnej cenie. Bo ogólnie ceny nie tylko napojów wyskokowych, ale i podstawowych produktów są w restauracjach bardzo wysokie, jak to przystało na kosmopolityczne miasto.

 

Warto zaopatrywać się w mniejszych sklepikach, czy właśnie na targach, aby zostać w przysłowiowej skórze.

 

 

 

Tam jest naprawdę bezpiecznie

 

Jak sami widzicie Tel Awiw to nie tylko miejsce rozrywki, ale też ciekawej architektury. Właśnie dzięki niej „Białe Miasto” znalazło się na liście UNESCO. Warto wybrać się też do najstarszej dzielnicy Tel Awiwu – Neve Tzedek (pierwsza oficjalnie dzielnica żydowska, Jafo pozostało arabskie).

 

Dojazd z lotniska, oddalonego o ok. 20 km od miasta, jest banalnie prosty, bowiem z lotniska kursuje pociąg. Tylko pamiętajcie, że stacja kolejowa jest daleko od miejsc turystycznych. Dlatego na miejscu od razu nastawcie się na autobusy. Możecie też rozważyć opcję bezpośredniego transferu i wycieczki z polskojęzycznym przewodnikiem.

 

Bardzo często pojawiają się też pytania dotyczące bezpieczeństwa. Można z całą pewnością stwierdzić: tak w Izraelu jest bezpiecznie. Pomimo, że Tel Awiw to miasto określane mianem kosmopolitycznej perełki Bliskiego Wschodu, ze względu na to, że jest to najmłodsze miasto Izraela i zdawałoby się, iż to miasto opanowane przez młodzież, można nie obawiać się ani o swój bagaż, ani o zdrowie.

 

Na każdym kroku pilnuje nas wojsko i policja. Nie oznacza to jednak, że sami mamy dać okazję złodziejowi. Warto więc spakować bagaż i wyruszyć w poszukiwaniu „Białego Miasta”, bo to niesamowite, pełne magii miejsce. Warto poświęcić mu chwilę, aby chociażby móc pochwalić się w towarzystwie znajomością tej unikalnej architektury.

 

Julita Borowska – Bugdal, 09.10.2020

Previous ArticleNext Article